wtorek, 2 grudnia 2014

Poradnik podglądacza

Poradnikiem tym nikogo nie namawiam do łamania prawa! Mam olbrzymi szacunek do kobiet, jak i ich i ciał oraz przestrzegam prawa do ich prywatności. Jednakowo jestem również ciekawy świata, miłośnikiem kobiet, przedstawiających je materiałów oraz żywię zainteresowania w kierunku bezpieczeństwa osobistego, dlatego postanowiłem omówić ten temat i podzielić się przemyśleniami oraz spostrzeżeniami. Dlaczego mówię o podglądanie kobiet? I dlaczego akurat kobiet? A dlatego, że tak właśnie działa świat. Kiedy kobieta zdejmuje ubranie, mężczyzna staje się seksualnie pobudzony. Ale kiedy natomiast to samo robi facet, kobieta zazwyczaj jest obojętna lub wybucha śmiechem. Samym podglądactwem internesuje się znacznie więcej mężczyzn niż kobiet. Od czasu do czasu, jakiś psycholog lub seksuolog przebąkuje coś stawia tezę, że mania podglądactwa to normalny etap w życiu chłopców, którzy nie mają jeszcze ustabilizowanego życia seksualnego. Nie jest to zboczenie. Zboczenie byłoby w sytuacji, gdyby interesowaliby się męzczyznami. Dlatego to właśnie zdecydowanie męska dziedzina. Myślę że poglądanie tylko trochę można połączyć z nagrywaniem filmów i nie jest to podstawą ani zasadą, a znak czasów.  Niemniej jednak, na portfalach z filmami dla dorosłych, faktycznie, obserwuje się nasilenie popularności filmów z gatunku voyeur/z ukrycia. Ja jestem przeciwnikiem kręcenia filmów w podglądactwie, gdyż całkowicie zaburza to jego obraz, spłycając je i nadając mu wielokrotny, powtarzalny, pornograficzny obraz, ogranicza jedynie do polowania na obiekt.

Etyka

Myślę, że jeżeli ktoś z was ma moralne rozterki, to wchodząc na tą stronę, znaczy, że podjął już decyzję i chce podglądać. Nie będę nikogo uświadamiał, czym to grozi. Można się mocno rozczarować. Przykładem dla was i przestrogą niech będzie jeden z odcinków Świata według Kiepskich, a dokładnie odcinek 230 pt. "Menda" w którym Paździoch podsłuchuje sąsiadów, także tych szanowanych jak prezes Kozłowski i ksiądz proboszcz, dzięki czemu, znając prawdę i dostrzegając ich zakłamanie, diametralnie zmienia o nich zdanie i postanawia samodzielnie wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę, plując im z okna na głowy oraz defekując im na wycieraczce. Inni sąsiedzi nie rozumieją tego, chociaż on sam jest przekonany o słuszności swojego postępowania. Z wami może być podobnie. Również możecie się dowiedzieć czegoś czego wiedzieć nie chcielibyście. Możecie tego nie zrozumieć.
Sam pamiętam, gdy po cichu przeglądając kontakty w komórce ojca, gdy zobaczyłem kogoś o nazwisku OBLIZAJEK co jako tępy gimbus przeczytałem jako OBLIZYWACZ JAJEK. Od tamtej pory zupełnie niesłusznie zacząłem myśleć, że mój ojciec jest pedałem. O swoim błędzie i głupocie uświadomiłem sobie dopiero wtedy, gdy syn Oblizajka przeniósł się z innej klasy. Do mojej.
Tak więc - ważne jest by nie oceniać pochopnie, bo gdy zaglądamy czyjąś prywatną sferę, a podglądana osoba nie zdaje sobie z tego sprawy, zachowuje się naturalnie, normalnie i podglądacz musi to uszanować, nawet jeśli tego nie rozumie. Nazywa sobie kontakty w komórce jak chce, robi co chce, rozmawia z kim chce, nosi włosy w jakim miejscu chce i jak chce. Dobry podglądacz powinien być dla ofiary w 100% niewidzialny - nie tylko w momencie gdy patrzy, ale i później. Nie rozpowiada, nie daje po sobie poznać że wie. W pełni satysfakcjonuje go to, że widzi. Tym właśnie różni się podglądacz od łowcy. Skojarzyć to że było się podglądanym, można nawet po fakcie - po reakcji znajomych, po zmianie stosunku, po skojarzeniu faktów. Dobry podglądacz działa tak, że ofiara zachowuje się tak, jakby była sama. Gdy ofiara wie że jest obserwowana, zachowuje się inaczej, lub nie dopuszcza do bycia podglądaną.
Ja zawsze uważam i uważałem, że jak ktoś podgląda, to na własne ryzyko. I podglądać trzeba umieć. Nigdy nie chciałbym być podglądany, ale gdybym już był - to nie chciałbym się tego nigdy dowiedzieć i miłoby było, gdyby mój podglądacz był dyskretnym profesjonalistą, który to co zobaczy zachowa wyłącznie dla siebie, a ja o fakcie bycia podglądanym nigdy się nie dowiem ani nie domyślę.

Po co podglądać?

Nie wiem dlaczego - ale podglądanie jest przyjemne i praktykowane nagminnie, zwłaszcza, gdy ktoś ma ku temu optymalne możliwości. Nie bez powodu wielką popularnością cieszyły się programy typu Big Brother. Jest dzisiaj praktykowane wszędzie, chociaż może w innej formie niż ta którą masz na myśli i nawet często nie pomyślałbyś o sobie jako o podglądaczu. Oglądanie telewizji i czytanie kolorowej prasy jest substytutem podglądactwa, którym tak wielu was bardzo się brzydzi. Możemy zajrzeć w życie innych ludzi, nawet jeśli jest to tylko fikcja. Facebook jest zbudowany w całości na platformie uprawnień podglądaczy. Magazyny plotkarskie są również wersją zaglądania w cudze życie. Następnym stopniem, kręgiem piekielnym jest czytanie emaili i smsów innych. Kolejnym krokiem jest wgląd w ich okna. Bardziej bezpośrednie podglądactwo, nie jest już raczej legalne. Przy podglądaniu, w mózgu uwalnia się dopamina. To ta sama substancja która jest uwalniana podczas uprawiania seksu. Lub zażywania kokainy.

Jak podglądać?

Są dwie szkoły podglądactwa.
Pierwsza, będąca obecnie w zaniku, to podglądanie dla samego patrzenia, co nazwę podglądaniem analogowym. Druga, to nagrywanie z ukrycia, dzisiaj znacznie popularniejsze, co nie znaczy że lepsze. Którą metodę przyjąć?
Obecnie, moim zdaniem, zbyt dużo nagrywamy, zbyt rzadko przeżywamy. Gdy ostatnio na imprezie widziałem nagą kobietę, otoczył ją tłum ludzi, który zaczął ją nagrywać i robić fotki. Skupiali się na swoim malutkim ekraniku, by złapać dobry kadr, a w efekcie na ich zdjęciach i tak było mało co widać, bo w klubie po prostu było ciemno. Aparat fotograficzny, nawet najlepszy ma moze 15megapikseli. Ludzkie oko w przeliczeniu 576. Z prostego rachunku wynika, że zdecydowanie lepiej i więcej zobaczymy, gdy będziemy patrzeć okiem, niż robić fotki, bo po prostu zobaczymy więcej szczegółów niż na najdoskonalszej fotografii, będziemy mogli oglądać z różnych kątów (tak, tak - możemy mieć tego pecha że mimo zastawienia kamery-pułapki, osoba którą nagrywam stanie pod takim pechowym kątem lub kierunkiem, że nie zobaczymy nic z tego co chcielibyśmy zobaczyć. Ale robienie fotek i rejestrowanie filmów ma tą zaletę, że można je sobie w dowolnej chwili wyświetlić. Robienie filmów i zdjęć ma sens wtedy, gdy chcemy mieć coś, do czego będziemy chcieli później wrócić. Jest dobre wtedy, gdy chcemy komuś coś udowodnić, do przedstawiania dowodów (np. zdrad małżeńskich). Gdy podglądamy osoby nam bliskie, nie polecam ich fotografowania czy nagrywania z prostego względu, że materiały mogą w przyszłości wpaść w cudze ręce i zaszkodzić tak samo nam, jak i osobie na niej się znajdującej. Zawsze można robić zdjęcia w taki sposób, by były na nich widoczne same genitalia/pośladki/części ciała po których nikt naszego obiektu nie rozpozna. Nigdy też fotkowanie nie będzie tak emocjonujące jak np. zakopanie się w stosie ręczników w łazience na koloni. Sam stawiam bardziej na przeżywanie podglądania, niż robienie fotek i filmów. Idealną kombinacją są moim zdaniem kamery, których praktycznie nie trzeba obsługiwać i nie rozpraszają podglądacza. Takie są np. kamery do sportów ekstremalnych. Można przypiąć sobie taką do boku głowy, wcisnąć klawisz nagrywania i relaksować się podglądaniem, mając jednocześnie możliwość przypomnienia sobie tego na filmie. Ja jestem Myślę, że należy rozgraniczyć i stanowczo rozdzielić podglądanie z ciekawości i takie, w którym chcemy się czegoś dowiedzieć, bądź udowodnić coś komuś. W tym drugim przypadku warto nagrać sytuację na wideo. Przypominam tylko czytelnikom, że od roku 2015 nagranie zdobyte w sposób niezgodny z prawem nie może być dowodem w sądzie. Istnieje przecież inny, bardziej "sprawiedliwy" wymiar podglądactwa. Czym innym jest, nagrywanie Zochy z 3B, żeby sprawdzić czy ma zarośniętą piczkę i duże cycki, a czym innym nagranie np. nauczycielki która bije i wyzywa swoich uczniów. W tym drugim przypadku chodzi o sprawiedliwość, jej dowiedzenie i wyciągnięcie sprawy na światło dzienne, o dowód. Osoba nagrywająca nie będzie odczuwać przyjemności z użerania się z taką nauczycielką/pracownicą. Ja zajmę się dzisiaj podkategorią "podglądanie dla przyjemności".

Czym podglądać? Czyli sprzęt i możliwości.

Gdy już zdecydowaliśmy, że jednak chcemy podglądać kogoś, należy się zastanowić, nad tym, w jaki sposób chcemy to uczynić. Najlepsza kamera, to taka, która pozostanie niedostrzeżona i nierozpoznana. Gdy osoba Omówię je od najtańszych do najdroższych.

Najniższa półka

Coraz popularniejsze są kamerki "szpiegowskie" - czyli ukryte, zamaskowane, mające udawać inny sprzęt - które nagrywają obraz i rejestrują go na kartach pamięci - jednak są one produkowane w tysiącach sztuk, w identycznych wzorach, a więc osoba chociaż trochę intresująca się tą tematyką bez trudu rozpozna że jest obserwowana. Kamera ukryta w długopisie została nawet pokazana w filmie "Układ zamknięty". Nierzadko sprzedawane są w sklepach internetowych po kosmicznych cenach, podczas gdy same w sobie nie kosztują więcej niż przeciętna kamera internetowa w sklepie komputerowym, którą to notabene są. Wszystkie z nich działają na tym samym układzie scalonym, na tym samym chipie, różnią się w zasadzie tylko obudowami, sposobem i stopniem zamaskowania soczewki oraz wielkością akumulatora, ewentualnie funkcjami dodatkowymi takimi jak włączenie po wykryciu ruchu. Wszystkie z nich mają słaby procesor - przez co nie są kompresowane, a film wyjściowy waży bardzo dużo - parę minut potrafi zająć gigabajty, potrzeba do nich kart pamięci o dużej pojemności. Kolejne ich generacje są nieznacznie ulepszane - najnowsze ich wersje potrafią nawet nagrywać w HD, jednak jakość soczewek pozostawia wiele do życzenia, a klip wyjściowy przypomina raczej nagranie z kamerki internetowej - takiej z 2002 roku, ciężko jest odczytać na nich np. tekst z kartki. Bateria potrafi wytrzymać do 30 minut, chyba że podłączymy ją kabelkiem jakoś do portu USB z którego ją naładujemy. W tym trybie, po podłączeniu kablem do komputera, będziemy mogli również w niektórych modelach używać jej jako kamerki internetowej. Obsługa ich jest toporna, nie mają ekranów do podglądu (co może być zaletą - bo nie zdradzi cię podświetlenie, brak ekranu to mniejsze zużycie energi itd. ), zawieszają się, ciężko je obsługiwać w sytuacji gdy trwa akcja. Trzeba tak planować nagrywania, by móc później wyjąć z nich kartę pamięci. Nie nadają się zatem, do obserwacji z daleka, ani nie można umieścić jej w miejscu, do którego więcej nie wrócimy. Lepsze są moim zdaniem kamery, które przekazują obraz na żywo, niż nagrywają go na karcie - obojętnie czy robią to przez internet, po kablu, czy radiowo na falach ultrakrótkich w eterze. Łatwo poznać filmy kręcone tymi kamerami - często mają na obrazie datę napisane białą czionką na czarnym tle (w późniejszych wersjach jest to żółta czionka Arial) na dole obrazu, szczególnie te które wymieniłem. Jest to funkcja wszystkich omówionych kamer, w niektórych przypadkach - nie da się nawet jej wyłączyć lub poprawnie nastawić. Teoretycznie gdyż firmware jest tak niedopracowany, że wystarczy wcisnięcie nieodpowiednich przycisków w złej kolejności, by nieodwracalnie zablokować niektóre opcje. Nie polecam tych kamer, chyba że do jednorazowego użytku, lub w sytuacji, kiedy koniecznie chcemy nagrywać, a dysponujemy niewielkim budżetem. Ale i tak je omówię, bo wybór nie jest zbyt duży. Te kamery do podglądania, wymienione niżej to masówki kiepskiej jakości, robione na jedno kopyto, ostatnio są coraz bardziej modne i popularne. Prawdziwy podglądacz nie korzysta z nich, podglądacz-amator - owszem, po czym dochodzi do identycznych wniosków, że są kiepskie, bądź dochodzi do większej gotówki i kupuje lepszy sprzęt. Nie mają również diód podczerwonych, dzięki którym możemy widzieć obraz, nawet gdy ktoś się przebiera w totalnej ciemności. Ich matryce są wielkości główki od szpilki, teoretycznie są małe, dają obraz rzędu tych - 2,3, nawet 5megapikseli, jednak o takich bajerach jak autofocus możemy tylko zobaczyć, jakość jest jednak wystarczająca by rozpoznać jakąś osobę, obraz często jest nieco migoczący, jakość jest i będzie zaledwie akceptowalna, ale chyba nie o to w kamerkach szpiegowskich chodzi, by zdjęcia były bardzo duże i ostre, a o to, by były dyskretne i wystarczające do naszych celów, jeżeli ktoś bardzo ceni jakość - zawiedzie się. Miałem wszystkie kamerki o których piszę niżej - prawie wszystkie oddałem do sklepu po tygodniu, tylko dwie najlepsze sobie zostawiłem. Uwaga również na cenę - wiele sklepów "detektywistycznych" i "szpiegowskich" potrafi na te kamerki nakładać marże rzędu 100, a nawet 250%.

Kamerka MD80

Md80 kamerka szpiegowskaTa kamera jest najpopularniejszym, klasycznym modelem ogólnego zastosowania. MD80 (bo tak się nazywa ten model) zdobył szturmem rynek dzięki swoim dwóm zaletom - niewielkiej wadze i rozmiarach oraz cenie. To właśnie jej rozmiary oraz cena nieprzekraczająca w przeliczeniu na polskie 30 złotych przyczyniła się do sukcesu tego modelu. Używają jej nie tylko podglądacze, ale również miłośnicy latawców, dronów i zdalnie sterowanych samolotów, gdyż idealnie się nadaje, by być przyczepiona do czegoś latającego i nie obciążyć tego za bardzo ( w sumie to dobry pomysł by podglądać kogoś kto opala się, najlepiej nago ;-) w niedostępnym miejscu) . Dodatkowo jej wyposażenie jest bardzo bogate - oprócz kamery dostaniemy również obudowę, dzięki której możemy przymocować ją do ściany, sznureczek do zawieszenia na szyji, klips-zaczeps dzięki czemu możemy ją łatwo do czegoś przymocować przypinając ją niczym klamerkę,płytę CD z oprogramowaniem, oraz obudowę ochronną. Oprócz tego kabel USB, którym ją ładujemy i odczytujemy zawartość karty minisd na której nagrywa filmy. Niżej przykładowy film z tej kamery (po konwersji, bo cały zajmowałby gigabajty):
http://catshare.net/N17UzwDPFLXSGiS5/MD80_cam_voyeur_bath_hidden_cam_shower_dying_towel_naked_cycki.wmv Wszystkie poniższe urządzenia z półki niższej są praktycznie klonem tej kamerki, tylko w innej obudowie. Trzeba również uważać, na podróbki, bo istnieje wiele na oko - identycznych kamerek, masakryczne jajkości, które właściwie są webcamem z opcją zapisu. Tak, tak, doszło do tego, że kupując chińską podróbkę kamery, trzeba uważać, by nie dostać podróbkę podróbki. Zwłaszcza kupując przez internet, gdy nie możemy dokładnie obejrzeć przedmiotu.

Kamera w breloczku

ukryta kamerka szpiegowska w breloczku
Bardzo popularna na allegro, oraz na polskim rynku, przez co bardzo rozpoznawalna. Nie różni się zasadniczo od modelu MD80 pod względem opcji, natomiast wyposażenie obejmuje jedynie tylko kabelek USB. Jakoś nie widzę jej do podglądania, za to nosiłbym przy kluczach, by nagrać policjanta, przyjmującego łapówkę, wykła lub coś w tym stylu. Jest bardzo popularna na allegro, myślę że nawet osoba nie zainteresowana podglądaniem mogłaby skojarzyć czym jest ten breloczek. Ja trafilem na model, w ktorym oczko kamerki przeslania plastik breloczka, fabrycznie niewiele widac. Nie polecam.

Kamera w zapalnicze

kamerka w zapalniczce
Badziew jakich mało, ale ma fajną opcję, aktywowania się po wykryciu dźwięku powyżej określonej liczby decybeli, co w praktyce oznacza, że wystarczy klasnąć, lub podnieść głos, by rozpocząć z ukrycia nagrywanie. Mimo, że reszta kamerek jest robiona na tym samym układzie, jest to wyjątkowa cecha w firmware właśnie tylko i wyłącznie tego modelu i nie spotkałem się z nią nigdzie indziej. Inaczej niż w przypadku np. kamery w zegarku - której można używać jako zegarka - tutaj tym razem

Kamera w pendrive

Ten z kolei nagrywacz ma fajną opcję delikatnej wibracji, po rozpoczęciu nagrywania. Wykrywa również ruch i może rozpocząć nagrywania automatycznie po wykryciu go. Otwór na obudowie jest bardzo duży, soczewka i oczko kamerki mogłoby zostać lepiej ukryte. Z niewiadomych mi powodów, coraz ciężej dostać ten model.

Kamera w śrubce/guziku.

szpiegowska kamerka w guziku
To jest w zasadzie bardzo niewielka wariacja MD80. Podoba mi się ten kamuflaż soczewki, która praktycznie jest niewykrywalna. Na oczko kamerki można nakładać guzik lub śrubkę, z dziurką w środku a później całą kamerkę możemy wpasować i wkomponować w inne miejsce, np. soczewkę udajemy guzik przeciągniemy przez dziurkę w koszuli, a tą ze śrubką umieścimy w miejscu, do którego pasuje.

Kamera w zegarku naręcznym

Kamera w wieszaku Dobry patent, wtedy gdy zależy ci na nienagannym wystroju mieszkania i dyskrecji. Taki wieszak wygląda na coś co było w pokoju od długiego czasu i wątpię, by ktoś mógł podejrzewać, że właśnie jest przez niego obserwowany. Nawet gdy zawiesimy coś na wieszaku, nie przesłania to widoku z kamery, która jest zamontowana po prostu wyżej. Jednak również niewielka pojemność baterii jest bolączką.

Kamera w budziku

kamera w budziku
Pomysł oceniam bardzo wysoko, wykonanie niestety - nisko. Oczko soczewki jest dobrze ukryte i nie wzbudza podejrzeń. Włączamy ją pilotem. Nowa generacja tego urządzenia została nieco zmodyfikowana, kamera została ukryta nie w dziurce, a za płaską, przeźroczystą z jednej strony, a odblaskową i połyskującą z drugiej, czarną powierzchnią. Nie miałem tej drugiej wersji. AKTUALIZACJA - jak się dowiedziałem - od czerwca 2014 - urządzenie ma silniejszy procesor, nowe oprogramowanie, a cena pozostała ta sama - 20$ (~~60-70zł). Dzięki temu pliki na karcie pamięci nie zajmują już gigabajtów, a są kompresowane. Wciąż jednak w sprzedaży jest starsza wersja, zapasy magazynowe są duże, dlatego przy zakupie, to istna loteria, którą wersję dostaniemy. Miło by było, gdyby było to zwiastunem przerzucenia się na bardziej wydajne układy graficzne. Dołączaną płytkę zgrałem, i każdy może ją bezpłatnie pobrać tutaj -https://drive.google.com/file/d/0B-8TSmXQOk5Rd1ZXeUlwcURoWGM/edit?usp=sharing

Kamera w okularach


Tej kamery nie polecam. Pogrubienie w okolicach oczu i uszu jest nazbyt widoczne i widać że to nie są zwykłe okulary. Kiedy wyszedłem w tych okularach do znajomych, by je potestować, od razu mnie zapytano "a co to mosz na mordzie" i "a czemu to takie dziwne jakieś" i "pewno to grube nad uszomi to radyjko mosz", co szybko potwierdziłem, nie chcąc zostać zdemaskowanym. Kamuflaż leży i kwiczy w tym modelu. Zaletą jest to, że kamera rejestruje niemal dokładnie to, co my widzimy, porusza się razem z naszą głową itd., ale samo urządzenie nie wygląda ani dyskretnie ani nie dodaje nam uroku. Co innego rzeczy w stylu google glass.

Kamera w długopisie

kamerka schowana w długopisie szpiegowska
Absolutny klasyk. Pamiętam, że była to pierwsza kamerka z tej serii, którą kiedykolwiek zobaczyłem. Pokazał mi ją kumpel jakoś w roku 2005. Od tamtej pory następne generacje zmieniły tylko kolor długopisu (dawniej srebrny, obecnie czarny). Nieco gruby, ma grubość praktycznie minimalnie większej od karty minisd, której czytnik umieszczony został w środku, co wymaga rozłożenia urządzenia. Ciekawie przemyślana konstrukcja, do tego można nim pisać nie wzbudzając podejrzeń. Tylko bateria króótko trzyma.

Kamera w wykrywaczu dymu.

podglądanie kamera w wykrywaczu dymu
Również bardzo dobry pomysł, pomysł na ukrycie 10/10, ale wykonanie słabe. Jest to przedmiot, o którym ja sam, i jak podejrzewam, większość z was nie pomyślałoby jako o przedmiocie który może nas podglądać. Warunki ku temu są idealne, niestety, wykonanie jest nieco gorsze. Tak duża powierzchnia do wykorzystania aż prosi się o wstawienie baterii o większej pojemności (np. laptopowej) i szybszego procesora do przetwarzania wideo. Niestety, mimo ciekawej formy, podzespoły są identyczne jak w reszcie kamer, a szkoda, gdyż potencjał tego pomysłu jest po prostu niewykorzystany. Podglądanie z perspektywy sufitu, sterowanie pilotem, dobry pomysł - mało nie zostawiłem sobie tej kamerki na stałe.

Kamera w butelce/puszce


Ilość miejsca w tej kamerze aż prosi się o zastosowanie jakiegoś większego akumulatora. Pomysł na ukrycie jest dobry, ale tylko dobry, bo potencjalnie łatwo wszystko może się wydać, gdy nasza ofiara zechce "napić się tego napoju". Denko puszki wygląda odrobinę nierealistycznie, jednak podejrzewam, że takiemu obiektowi w zabałaganionym pokoju nikt nie będzie się długo przyglądał. Nie miałem tego modelu, jedynie widziałem go w sklepie.


Kamera w żarówce

Również cholernie wysoko oceniam tą kamerkę. Jest praktycznie niewykrywalna przy nagrywaniu, bo nikt nie patrzy bezpośrednio w ostre źródło światła. Zapewnia porządne oświetlenie. Załączona przejściówka zapewnia możliwość wygięcia w dowolną stronę. Do tego zawsze pod prądem - nie musimy bać się że baterii nie wystarczy. Sterowana na pilota. Gdybym miał używać właśnie takich amatorskich-szpiegowskich kamerek, wybrałbym właśnie tę. Szkoda, że nie można jej przenosić bo chodzenie z żarówką w ręku wygląda podejrzanie.

Klasa średnia

Webcam, kamerka w komputerze - tak, tak, zwykła, nazwyklejsza kamerka internetowa z powodzeniem może robić za i będzie to o niebo lepsze rozwiązanie, niż gotowe kamerki z chin za kilka dolarów. Kamerki internetowe nierzadko dziś obsługują już rozdzielczość nawet pełnego HD. Owszem, nie będzie tak przenośny i mobilny, jednak dobrze przygotowany, wyposażony w kamerkę i poprawnie skonfigurowany komputer lub laptop również będzie nie do przecenienia w tej kwestii. W nieco lepszej sytuacji są posiadacze laptopów, niż komputerów stacjonarnych.
Pomysł jest taki - włączyć kamerkę, wyłączyć monitor, wyłączyć wszystkie wiatraki i szumiące urządzenia w komputerze i laptopie - i włączyć nagrywanie. Ja mam akurat laptopa. W stacjonarce można to rozwiązać w jeszcze inny sposób - można puścić kamerkę internetową mega-długim kablem USB w dowolne miejsce. Oczywiście musi być to przedłużacz zasilający, gdyż zwykłe usb nie utrzyma napięcia wystarczającego do zasilenia przez parę metrów. W zależności od tego
Dla mnie najlepszym laptopem do podglądania jest Toshiba x200-253. Mam 3 modele tego wspaniałego laptopa. Dlaczego akurat ten model? Otóż, z paru powodów. Po pierwsze, ma dobrą konfigurację, a jego producenci nie robią mnie w bambuko. Procesor tego cudownego laptopa wystarczy do kompresowania wideo w locie, przez co wynikowy film nie zajmuje gigabajtów, a jedynie megabajty. Mogę go w całości obsługiwać, za pomocą pilota. Używam go również jako budzika. Śpię z pilotem. Komputer na noc jest wyłączony (nie jest podłączony do prądu - zegar zasila bateryjka biosowa na płycie głównej), włącza się o godzinie 5.45, odgrywa skoczną, fikuśną melodyjkę, a ja wstaję z łóżka, lub gdy mi się nie chcę, łapię pilota i zatrzymuję dźwięk, wyłączam komputer, lub sprawdzam pocztę, albo obsługuje z daleka myszkę jednym klikniięciem. W chwilach, gdy nie używam go do nagrywania filmów, spokojnie mogę na nim pograć, grałem na nim nawet w GTA4 na średnich detalach. Posiada również napęd i nagrywarkę CD/DVD, oraz miejsce na karty rozszerzeń, w które wtykam kartę satelitarną, gdy chcę obejrzeć telewizję. Ekran tego laptopa jest większy niż mój stary monitor od stacjonarki, bo aż 17 cali. Dzięki temu mogę komfortowo grać w gry i oglądać filmy w HD, co ma większy sens niż w przypadku oglądania ich na parocalowym ekraniku smartfona. Ewentualnie podłączam go pod HDMI. Ma również aż 6 gniazd USB, wbudowany czytnik kart. Nie znalazłem drugiego laptopa z wyjściem na karty rozszerzeń, tak dużym ekranem, tak dużą mocą obliczeniową, czytnikiem płyt i pilotem (i to dużym, nie małym z trzema przyciskami na krzyż, który mogę dowolnie programować) oraz uwaga - dwoma miejscami na dysk twardy za tak niewielkie pieniądze. Nawet, gdy zalałem poprzedniego, szukałem na aukcjach tak długo aż znalazłem ten sam model i jestem pewien że będzie mi służył jeszcze długo, co najmniej do czasu, aż producenci przestaną traktować mnie jak idiotę, odgrzewając kotleta i oferując jako rewolucję coś, co posiadał już komputer z 2008 roku.
Jak przygotować komputer do podglądnia? Trzeba się trochę znać na komputerach, jednak opowiem o tym ogólnie, jak ja to rozwiązałem. Jeśli też tak chcesz, a nie się nie znasz, pokaż ten akapit bardziej zorientowanemu na komputerach koledze, czy wujkowi, który ci pomoże zrobić to tak samo jak ja. Kluczem jest jego wyciszenie. Uruchomiłem komputer z karty miniSD. Po uruchomieniu wyłączyłem dyski twarde, by nie szumiały komendą iddle. Następnie przypisałem klawisz na pilocie do programu NIRCMD, a konkretnie komendy wyłączenia monitora (nie mylić z wygaszeniem czy wyłączeniem sygnału, gdyż wtedy dioda na monitorze będzie migała, będzie słychać dźwięk kineskopu), poprzedzona komendą blokady klawiatury i myszy (w laptopie łatwo wywołać ten tryb najczęściej kombinacją klawiszy), by nie wybudzić niechcący ekranu ruchem myszy czy wciśnięciem klawisza na klawiaturze. Skonfigurowałem tryb zasilania w komputerze tak, by oszczędzał energię i nigdy, ale to nigdy nie uruchamiał wiatraków na procesorze i karcie graficznej. Następnie wbiłem mocno i zdecydowanie igłę w miejsce diody, która zapala się, gdy kamerka komputera korzysta z kamerki. Kosztuje grosze, a mi nie będzie więcej potrzebna. Zrobiło mi się po tym trochę głupio, bo mogłem ją zakleić, lub wymontować (chociaż nie polecam rozkręcania laptopa, bo ciężko jest później poskładać wszystko do kupy), ale com uczynił, uczyniłem i po tym pozostało mi już jedynie przypisania do klawisza na pilocie polecenia włączenia programu do do nagrywania z określonymi parametrami. I generalnie to już wszystko. Komputer nie wydaje żadnych dźwięków, nie uruchamia żadnej diody ani niczym nie zdradza to, że działa, po prostu wygląda jak wyłączony. Pozostały jeszcze testy by przypadkiem ekran nie włączył się np. w momencie włączenia programu do nagrywania. Ofiara może mieć tak przygotowany komputer przed sobą, i nie ma praktycznie prawa się zorientować, że jest obserwowana Wszystko nagrywa się na karcie pamięci MicroSD. Z niej też startuje system. Ustawiłem bootmenager tak, by startował z karty microsd, a , gdy jej nie ma, uruchamiał komputer normalnie. W ten sposób szybko mogę decydować, czy chcę mieć normalny komputer, czy maszynę do nagrywania, wkłądając lub wyciągając jedynie kartę. Można się jeszcze bawić, dodać opcję automatycznego szyfrowania danych, by tylko my moglibyśmy mieć dostęp do nagrań, nawet w przypadku kradzieży (i to z kartą SD). Wystarczy skonfigurować Truecrypta tak, by montował szyfrowaną partycję automatycznie, po starcie systemu. Zamiast hasła, powinno się użyć pliku-klucza który umieszczamy na innym komputerze podpiętym do naszej sieci domowej, montujemy do niego skrót (np. Z:/plik.jpg), podajemy ścieżkę pliku klucza w pliku .bat, który montuje nam partycję, a sam plik .bat wrzucamy do autostartu. I gotowe. Nawet gdy komputer zostanie skradziony, wyniesiony poza zasięg naszej sieci domowej (obojętnie czy przez LAN, WLAN, kablem czy radiowo - wifi), Truecrypt zamknie partycję z danymi. W ten sposób nasze dane są bezpieczne i nikt poza nami, kto nie wie jak działa ten system, nie będzie miał dostępu do naszych nagrań. Do tego dołożyłem opcję budzika, odtwarzania filmów z pilota, właczenia/wyłaczenia szyfrowania, automatycznego otwierania pokazu slajdów ze zdjęć które mu wsadzę na pendrive/memorce i wiele innych wygodnych opcji. Od tamtej pory zawsze nagrywam znajomych którzy do mnie przychodzą, profilaktycznie. Nigdy nie wiadomo kiedy zdarzy się wypadek, a ja będę miał dowód, albo powiedzą coś ciekawego. Nagrałem kiedyś film timelapse, robiący jedno zdjęcie co kilka minut, a potem łączący to w film - gdy śpię, od 2 w nocy do 10 rano - i wtedy zobaczyłem jak bardzo przewacam się i wiercę po łóżku przz całą noc, oraz jak pięknie chmury przesuwają się za oknem. Komputer to naprawdę wielofunkcyjne urządzenie, i tak wielu możliwości i opcji nie ma żadna kamera.

Aparat fotograficzny

Każdy, nawet najmarniejszy aparat fotograficzny, ma przewagę nad tworami opisanymi w półce niskiej. Dlaczego? Chociażby z powodu autofocusu, ZOOMu (przybliżenia). Ogromna większość z nich potrafi kręcić też krótkie filmiki, jednak tanie aparaty fotograficzne nie nadają się do nagrywania filmów z prostej przyczyny - przy nagrywaniu filmów czas pracy na baterii drastycznie maleje, nie nadaje się do tego tak bardzo jak chociażby nawet najtańsze kamery, choć oczywiście jest to możliwe. Bardziej nadaje się do robienia zdjęć. Lecz i przy robieniu zdjęć trzeba pamiętać o zachowaniu dyskrecji. Należy wyłączyć lampę błyskową, sprawdzić, czy przy robieniu zdjęcia migawka lub sam aparat nie wydaje odgłosów, oraz uważać by aparat nie był zbyt głośny przy wysuwaniu obiektywu. Kamera zazwyczaj nie ma takich ograniczeń. Jednak i aparat ma jedną zaletę w stosunku do kamer - jest nią rozdzielczość. Jeżeli na ten przykład, chcemy dokładnie obejrzeć cudze ciało, polecam właśnie robienie zdjęć niż nagrywanie filmów, z racji tego że przy rejestracji obrazu zawsze rozdzielczość jest niższa i będziemy mogli owszem, obejrzeć je w ruchu - ale nawet najnowsze kamery kręcą filmy w rodzielczości max 4k, podczas kiedy zdjęcie w rozdzielczości 15mpx nie jest problemem dla najtańszego apartu. Dzieje się że przy robieniu zdjęć, procesor przetwarza zdjęcie tylko przez krótką chwilę, kiedy zamyka się migawka, więc może działać na 100%. Przy robieniu filmów natomiast - musi pracować cały czas, by rejestrować obraz przez cały czas, musi go jednocześnie zapisywać, obrabiać (obserwować, zachowywać i analizować ruch, kompresować itd.), przez co efektywna moc obliczeniowa jest mniejsza, a bateria spada w zastraszającym tempie. W skrócie - chcesz zobaczyć coś WYRAŹNIE - daruj sobie nagrywanie, zrób zdjęcie. Nie używaj jednak do tego najtańszych kamerek, które po prostu robią screena z filmu, tylko zwykłego aparatu, uprzednio odpowiednio ustawionego. Aparatem możesz też filmować, ale do filmów kamera będzie zawsze lepsza. Najtańsze, używane aparaty fotograficzne można dostać od 50zł. Nie są tak małe jak gotowe kamerki, trzeba trochę się natrudzić z ich ukryciem (do głowy mi przychodzi - lustro weneckie, kratka wentylacyjna).
Kamera Bateria, bo kamery są sprzętowo dostosowane do nagrywania filmów, przez co procesor zrobi mniej cyklów - przez co pobierze mniej energii, a co za tym idzie, bateria będzie działać dłużej. Kamer jest mnóstwo. Jest to wydatek rzędu 300-2000 zł, jednak nie widzę przeciwskazań, by używać kamery nie tylko do podglądania, co do innych sytuacji, do nagrywania filmów z komunii i nagrywania kur dziobiących ziarno również się nada.
 Lornetka
 Nieco zapomniana w erze cyfrowego podglądania, ale ciągle skuteczna, oferuje taki zoom, którego nie powstydziłby się najlepszy nawet aparat. Polecam ją raczej zwolennikom analogowego podglądania. Przy dużym zbliżeniu występują duże drgania. Dobrze i wygodnie jest mieć statyw, co niestety kłóci się z wygodą i szybkością przenoszenia jej. Jak we wszystkich dziedzinach w kapitalizmie - najtańsze to badziew, najdroższe to marka i logo. Najlepiej brać te ze średniej półki cenowej.

Kamera sportowa

Mój ulubiony rodzaj kamery. Lubię ją nosić zawsze przy sobie. Nagrywa długo, jest wystarczająco mała, by kamerując nie rzucać się w oczy, a w razie czego można ją szybko ukryć. Bateria trzyma długo. Lubię coś ciekawego czyli całkowicie naga kobieta na jezdni wśród jadących samochodówją nosić ze sobą, bo nigdy nie wiem co ciekawego mogę zobaczyć, a lubię być przygotowany na każdą sytuację.

Wyższa półka


Własne konstrukcje


Każda własna konstrukcja, choćby to była kamerka w telefonie nakryta starą skarpetą uważam za lepsze konstrukcje od "gotowych, ukrytych". Ja bardzo lubię wsadzać kamerę do torby, w torbie mam dziurę przez którą wysuwam obiektyw, zakładam to na ramię, i chodzę po mieście, idę na plażę nudystów czy gdzieś tam. Wyłączam/włączam ją grzebiąc w torbie.

Lustrzanka.

To droga zabawa, za to jakość powinna nam zrekompensować wydatek. Owszem, jest duża, nieporęczna i ciężko ją ukryć, ale nie służy podglądaniu bezpośredniemu. Polecałbym ten sprzęt dla kogoś, komu zależy na jakości. Poza tym umożliwia zbliżenia, jakich nie są w stanie dostarczyć rzeczy z niższych półek. Umożliwia to podglądanie "legalne", nie opuszczając własnej posesji. Pamiętam, gdy byłem u kuzyna, który mieszkał w przeszklonym wieżowcu w Irlandii - miał on profesjonalną lustrzankę z górnej półki i porządny obiektyw. Pokazał mi jej maksymalne zbliżenie - stojąc na balkonie w słoneczny dzień byłem w stanie odczytać nazwę ulicy położonej - na oko - kilometr, lub półtora. Nie mówię tu już, o możliwościach jakie to stwarza podglądaczowi. To było 10 lat temu, nie śledzę zoomów i optyki w aparatach, ale pewnie technika poszła do przodu jeszcze bardziej.
 Sprzęt.
 

Dlaczego nie telefony komórkowe?

Napiszę o tym następnym razem. W skrócie - dzwonią, wibrują, niewiele widać. To

Kogo i jak podglądać?

 Najlepiej osoby które ci się podobają. Dobrze, by były pełnoletnie i dobrze, byś podglądał tak, by nie wpaść. Miłoby było również, gdyby całość odbywała się nie w przywatnym domu, a w przestrzeni publicznej i dobrze byś przestrzegał prawa.

Kompeks edypa

 Wielu początkujących podglądaczy, chce zacząć przygodę z wojeryzmem (oglądactwem), ale nie ma obiektu do podglądania, boi się podróżować, wychodzić z domu, szukać. W takim sytuacji, często rezygnują, lub podglądają osoby z najbliższego kręgu rodziny - matkę, siostrę, brata, kuzynkę. Inni natomiast boją się tego, lub twierdzą, że owe osoby są dla nich aseksualne i rzucają się od razu na głęboką wodę chcąc podglądać zupełnie obce im osoby. Wbrew pozorom, podglądanie osób które dobrze znamy, jest bezpieczniejsze, gdyż w przypadku, gdy odkryje że jest podglądana, osoba dobrze znana zapewne będzie nam pobłażać, o ile to nasz pierwszy wybryk. Obca osoba - raczej bardzo się przestraszy, Nigdy nie słyszałem, by matka oskarżała syna, że ją podgląda (lub córka ojca, albo ojciec córkę, syn ojca, córka matkę itd.) natomiast informacje o grasujących i złapanych podglądaczach zdarzają się od czasu do czasu.

Kiedy podglądać?

podglądanie pod prysznicem
Odpowiednie wykorzystanie, a nawet sprowokowanie sytuacji ("Ty się rozgość, przebierz w tym pokoju, a ja poczekam na dole...") jest pożywką dla podglądacza.

 Sposoby analogowe
Dziurka od klucza
Podwójne lustro
.

Co jeszcze warto wiedziec?

 Warto być przygotowanym na każdą ewentualność i w razie nakrycia mieć przygotowane alibi lub wymówkę. Gorzej, gdy wpadniemy z kamerą, trochę lepiej gdy tylko patrzymy. Gdy podglądamy osobę którą znamy długo, czasem wystarczy tylko głupkowato się uśmiechnąć by ją udobruchać. Warto wtedy się postawić na miejscu podglądanego i wyobrazić co czuje. Dlatego tak ważne jest to, by nie wpaść, nie zdradzić się i robić to profesjonalnie. Pamiętajmy o tak nieistotnych rzeczach jak cień, który rzucamy, rzeczy których dotykamy, niezamierzone odgłosy, szelesty itd.
 Jak robią to inni? Pokażę ci parę przykładowych filmów, byś odkrył, jak robią to inni.
Pamiętaj! - prawdziwy podglądacz, nigdy nie wykorzystuje tego co zobaczył, choćby podejrzał wszystkie numery PIN, i wiedział dosłownie wszystko o ofierze. On zadowala się tylko patrzeniem, nie szkodzi swojej ofierze. Nie wrzuca w internet stworzonych przez siebie materiałów. Tak zachowywują się tylko dupki, mendy i kanciarze. Mimo wszystko materiały tego typu pojawiają się w internecie, gdyż najczęściej wrzucają je faceci, którzy nagrywają swoje dziewczyny podczas seksu, kąpieli, prysznicu, ubierania się, nagiego opalania lub w innych wstydliwych sytuacjach. Traktują to jako polisę i pokazują film znajomym, lub wrzucają w internet, gdy tylko z dziewczyną zerwą. Inni z kolei, nagrywają dziewczyny, by sprzedać te filmy stronom erotycznym (są kraje w których jest to legalne, lub wstawiają na takich stronach, gdzie zarabiają na ich wyświetleniach).
Obserwacja zza okna, to o czym często podglądacz zapomina. Czasem nie warto ryzykować spalenie i zbytnio przybliżać się do ofiary, czasem wystarczy obserwacja z dalszej odległosci.
Autor poniższego filmu

Bycie podglądanym.

Bycie podglądanym i czerpanie z tego przyjemności nazywamy ekshibicjonizmem. To się leczy. Mówi się że każdy ekshibicjonista ma swojego podglądacza. I tej prawdy się trzymajmy.

Jak się zabezpieczać przed podglądaniem?

Teraz postawię się pod drugiej stronie barykady.
Świat idzie do przodu. Zmieniają się techniki, podglądacze i podglądactwo również ewoluuje. Na pewno pomoże obeznanie w temacie. Warto czasem przejrzeć allego, sklepy internetowe wpisując takie hasła jak "szpiegowskie" "ukryta kamera" (lub też po angielsku "spy cam, hidden camera itd."). Większość z dostępnych tam przedmiotów, sprzedwanych jest w setkach, tysiącach (a nawet i większych ilościach) sztuk, co pomoże nam rozpoznać, jak wyglądają ukryte kamerki, w czym często są ukrywane, jak wyglądają - ta wiedza pozwoli nam potencjalnie je wykryć, bycie na bieżąco w temacie.

Jak wykryć/unieszkodliwić oczko kamery podglądacza?

Na początek trochę teorii. Każda kamera ma soczewkę, obiektyw. Nieważne czy włączona czy nie. Wystarczy ją wykryć. Małe szkiełko charakterystycznie pobyłskuje i odbija światło. Teraz wystarczy tylko je znaleźć. Na tej zasadzie działają wszystkie wykrywacze kamer. Te drogie, laserowe, oświetlają przed sobą powierzchnię i szukają odbić światła.
Istnieje prosta aplikacja na telefony komórkowe. Jej skuteczność jest średnia. Działają na wyżej omówionej zasadzie. Robi się zdjęcie, software wyszukuje podejrzane, jasne punkty, które mogą być ukrytą soczewką kamery. Aplikacja na iphone nazywa się Hidden Camera Detector App
A co po wykryciu?
Silny laser - ale naprawdę bardzo silny. Takie za 100, 200zł z z allegro się nie nadadzą, choć od biedy zależy na co się trafi.. Silna wiązka światła po prostu wypala matrycę. Polecam przetestować wypalanie najpierw na jakimś starym telefonie komórkowym z aparatem. Jak ktoś ma wrażliwy wzrok, to irytujące jest nawet patrzenie na odbicie światła laserowego. Może uszkodzić wzrok. Rozwiązanie drogie - ale - jeśli komuś zależy - skuteczne. Oczywiście - laser tylko wtedy, gdy kamery która nas podgląda nie możemy zniszczyć fizycznie ( nie dosięgniemy, jest nie na naszym terenie itd.).
Ochrona przed wejściem do pokoju to oczywiście nitka w drzwiach/zapałka itd. Podstawowe zasady które każdy z nas zna. Oczywiście zwykle używamy ich po fakcie, gdyż sprawdzanie takich rzeczy na codzień jest uciążliwe. To jednak  należy potraktować jako inwestycję w naszą prywatność i stanowi osobne zagadnienie. Owszem, tracimy nieco czasu by szyfrować pliki, przeglądać taśmy, zabezpieczać nasz pokój, paranoicznie szukać kamer itd. Po pierwszym sukcesie jednak, czujemy się dobrze z nowym .nawykiem. To podobne do mycia zębów, jedzenia warzyw - z początku nieco obrzydliwe, ciężko się przyzwyczaić, ale generalnie przynosi więcej zysków i korzyści niż strat i warto się zmusić.

Epilog

Wnioski wyciągnijcie sami. Dużo miejsca poświęciłem w tym wpisie kamerom, być może niesłusznie. Generalnie chyba zacznę pol Nigdy nie wiadomo, co, i kiedy się trafi. W planach mam jeszcze napisanie notki o kamerach samochodowych i kieszonkowych, bo nigdy nie wiadomo, kiedy zobaczymy coś ciekawego. Wpis będę uzupełniał w przyszłości o obrazy ISO płytek dołaczanych do kamerek. Jeśli ktoś ma uwagi, chce, a nie wie gdzie i jak może zakupić najtaniej przedstawione tu urządzenia, będzie chciał rozróżnić podróbkę, lub zapytać o radę - niech pyta w komentarzach albo wyśle wiadomość na mój adres email - . Za pół roku (o ile ten blog będzie jeszcze istniał) wstawię szczegółowy test z próbkami wideo.
Generalnie to jest pierwsza wersja poradnika, gdzieniegdzie w niej mogą się znaleźć niedokończone zdania, przekłamania, może brzmieć po prostu miejscami idiotycznie, gdybym wydawał książkę na ten temat, zapowiedziałbym wydanie drugie, poprawione. Ni