Faktem jest, że nastolatki coraz częściej pokazują dzisiaj cycki! Nie wiem czy koniecznie świadczy to o ich zepsuciu moralnym, może to po prostu znak czasów? Nagość atakuje nas z licznych reklam telewizyjnych, bilboardowych, prasowych (dobrze że nie radiowych, chociaż nie zdziwiłbym się gdyby nawet tam zawitała - nie wiem jakby miała wyglądać nagość w radiu - może jakieś wymowne, kobiece, jęki rozkoszy mogłby reklamować rozgłosnię?). Często też sami lubimy pokazywać się nago. Taka zabawa ma jednak drugie dno, przed którym ostrzegają media, które po bliższym przyjrzeniu się sprawie, nie jest wcale takie straszne na jakie się wydaje. Jedni mówią, że fotografowanie się nago to głupota. Trochę ich rozumiem. Ludzie schodzą się i rozchodzą, z przyjaciół stają się wrogami, a wtedy mienie w "arsenale" czycichś nagich zdjęć jest potężną bronią mogącą totalnie ośmieszyć przeciwnika, zwłaszcza jeśli jest to kobieta. Ale nie zawsze tak jest.
Często takie zdjęcia są intymną, osobistą i miłą pamiątką dla chłopaka po mile spędzonych chwilach. Co jednak, jeśli po latach wpadnie w niepowołane ręce? Pół biedy, jeśli zdjęcie jest stare i wyglądamy na nim inaczej, nie do poznania obecnie. Przyczyny ujawniania takich zdjęć w sieci również są ważne. Co innego, gdy wykradnie nam je z naszej skrzynki haker, lub nieuczciwy serwisant wykradnie z komputera, sami zgubimy telefon z nagimi zdjęciami, a co innego, gdy nasz partner sam przekaże je dalej np. chwaląc się swoim kolegom. Zwłaszcza gdy jesteśmy bardzo znani, mamy wysokie stanowisko, jest to niebezpieczna sytuacja. Nieistotnie od tego, fakt jest faktem - nasze nagie zdjęcia są w sieci.
Jeśli takie zdjęcie dostanie się do sieci, albo naszych znajomych, mogą spotkać nas nieprzyjemności. Na pewno będą czekać nas przykre komentarze, zwolnienie z pracy (szkoły), najemy się wiele wstydu, złośliwe lub zalotne doczepki naszych znajomych, mnóstwo plotek, może paru adoratorów (gdy jesteśmy kobietą) a już na pewno nie będziemy raczej na 100% mieli możliwości totalnego usunięcia zdjęcia, gdyż jeśli zobaczy je opinia publiczna, prawie na pewno będzie sobie je przekazywać coraz dalej, z rąk do rąk, wielokrotnie powielając, a zniszczenie ich wszystkich kopii na świecie jest niemożliwe. Ludzie są złośliwi, nie zdziwcie, się gdy zobaczycie później te zdjęcia wydrukowane na każdym slupie, na swoich poopluwanych przez obrońców moralności drzwiach , z wielkim nazwiskiem na gorze, z doklejonym po gówniarsku swinskim ryjem w prymitywnym stylu. Jesli taka myśl was jednak nie przeraża, to dobrze! Nie wstydzicie sie? To dobrze (ale troche też niedobrze), zostańcie gwiazdorami porno! Jednak z silną psychiką, możemy stawić czoła i takiej sytuacji, świat się nie kończy i dalej, z podniesioną głową do wszystkiego się przyznać. Chyba lepsze to wyjście niż samobójstwa (o takich przypadkach też się słyszy). Można wtedy zrobić dobrą minę do złej gry i obrócić wszystko w żart. Na pewno w dużej mierze będzie to nasza wina (skoro daliśmy się w takim kompromitujący sposób sfotografować, albo powierzyliśmy swoje kompromitujące zdjęcia człowiekowi, który nie potrafi ich zachować jedynie dla siebie). Myślcie zanim cos zrobicie, ale jesli przemyslelicie i sie nie boicie - droga wolna.
Czasem sami umieszczamy, bez namysłu swoje nagie zdjęcia pod pretekstem sztuki, pozowania do aktu, nagiego protestu czy czegoś tam, których mozemy sie pozniej wstydzic po latach, a nawet i szybciej. Nawet aktorki filmowe, żałują że wystąpiły nago lub topless, dziewczyny żałują że dały nie-temu chłopakowi i w ogóle naturalną rzeczą jest, że czasem czegoś się wstydzimy. Niezaleznie od tego - ludzie chca nagosci, nagosc sie sprzedaje.
Ostatnio czytałem, że istnieje oprogramowanie, stworzone właśnie z myślą do bezpiecznego sextingu. Polega to na tym, że zdjęcia nie są nigdzie zapisywane, a po obejrzeniu ulegają samozniszczeniu, np. ktoś może patrzeć się na naszą fotkę jedynie przez np. 10 sekund. Próby zrobienia zrzutu ekranu, zostaną nam przekazane i uniemożliwione - ale nie zapobiega to np. zrobieniu zdjęcia ekranu . To zabezpieczenie ma jednak większy sens moralny - gdy wysylamy komus zdjecie taka aplikacja, sluzaca wlasnie po to, by moc tylko patrzec, chcemy je zapisac, a druga osoba dowie sie o wcisnieciu klawisza zapisu ekranu (print screen), czy nie byloby nam głupio? Oszukujemy osobe, ktora nam zaufala. Aplikacja ta istnieje na windows, ubuntu, iphone, win8 i androida.
Topless macie wyżej.
I tym optymistycznym akcentem żegam was tą uroczą fotką obwisłych kobiecych cycków do następnego wpisu.